poniedziałek, 25 października 2010

my name is ... świntuszewski ....



czuję ją czasami gdy nieśmiało się zbliża
taka zawsze zawstydzona
słyszę jej czuły szept
kiedy delikatnie pieści moją wrażliwość
rozbudzając zmysły

myślę wtedy, czyżby to właśnie ta chwila

blask świecy rozrzedza mrok pokoju
coraz bardziej rysując jej kształty
lubieżnie rozbierane wyuzdanymi myślami

zamykam wtedy swoje rozmarzone oczy
i stukając niecierpliwymi palcami o ławę płynę lekko
po tkliwych labiryntach mojej wyobraźni

pod moim piórem staje się taka uległa
oddaje mi z gracją każdą cząstkę siebie
pozwala lubieżnie igrać na pięciolinii uczuć

my name is ... świntuszewski

maluje z czułością najcudowniejsze obrazy
zanurzając się myślami w moją roztańczoną duszę
jakże słowa wtedy raźno szybują a pióro wersy kreśli

czuję ją /tylko czasami/ gdy nieśmiało się zbliża
taka wciąż zawstydzona

- ta moja pieprzona wena

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz