środa, 15 stycznia 2014

Nie wiersz…






Znowu przychodzisz z pretensjami że tylko 
wiersze mi w głowie, że obiad już zimny w talerzu,
ognia też nie dopilnowałem już dogasa w kominku -
na próżno tłumaczę że gdy za pióro chwytam
to świata wówczas zapominam.

Kiedy kreślę mozolnie strofy
tobie na amory się zbiera, nie wątpię
że uwielbiasz moje czułe pieszczoty
i rozgrzane dłonie na twoim ciele, ale wątek
ucieka kiedy myśli błądzić zaczynają
wokół twoich  gorących ud.

Widzę jak słusznie marszczysz brwi,
lecz zrozum proszę, wiersz nie może czekać,
myśl ulotna jest jak motyl na wietrze,
stracona ginie bezpowrotnie jak śnieg,
wiosennym słońcem rozgrzany.

Gdybyś choć raz przy mnie przysiadła
próbując wsłuchać się w rytm wiersza,
chociaż raz gdybyś chciała zamknąć oczy
dając się ponieść jak ja marzeniom,
zrozumiałabyś poezję i moje nią oczarowanie
i wybaczyłabyś tą zimną w talerzu zupę.

15.01.2014r.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz