niedziela, 5 września 2010

brak pomysłu na tytuł wiersza ... może "oda do starości"



o żywocie przeklęty

/kolejna/ wyrwana
kartka z kalendarza

dni tak szybko uciekają

w lustro spoglądam co ranek
a ono z niekłamaną satysfakcją
bolesną prawdę mi ukazuje
coraz większe prześwity
coraz głębsze zmarszczek zarysy
zmęczone ciało
zmęczone oczy
starości dodaj mi skrzydeł*
może ulecę
/wspomnienia przywołam/
cisza złowroga,
kawa stygnie
serce ból przeszywa

smutno mi Boże!

ach zatrzymać ten zegar
niemiłosiernie biegnący
przywołać miłe wspomnienia
radosnych lat życia
życie
życia odrobino
serce ból przeszywa
kawa wystygła

smutno mi Boże!

w radiu smętnie Cohen zawodzi
na dworze deszcz
w okno cicho puka
ponury świat
ponure moje życie
zmęczone ciało
zmęczone oczy

serce ból przeszywa
smutno mi Boże
serce ból przeszywa
tęskno mi Boże

serce bić przestaje - cisza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz