środa, 2 czerwca 2010

śniąc

widzisz moje życie
podałem ci je na talerzu skruchy
a ty odtrąciłaś je bez skrupułów
jak zbędny okruch
jak starą zabawkę
której można się / ot tak / pozbyć

każdy podmuch wiatru przywołuje wspomnienia
pożądanie tak głęboko zakotwiczone we mnie
wciąż daje o sobie znać
myślą, mową czy też uczynkiem
wypełniam swoje noce bez ciebie

jak samotny konar w wzburzonym nurcie rzeki
chwytam się nadziei że słodycz twoich ud spłynie znów na mnie

wiem że

pragnąłem skosztować więcej niż czułem
sięgając zachłannie po rozkosz
której mi nie skąpiłaś
niczym dziecko łapczywie chwytające nową zabawkę

a teraz

teraz moje poczucie niespełnienia tłamsi moje zmysły
a nadzieja odsypia nadgodziny złudzeń
zamykam senne oczy
spowite krztą czerwonego rozgrzeszenia

zamykam oczy i śnię

we śnie przynajmniej wciąż jesteś jeszcze moja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz